Każdą współpracę zaczynam od rozmowy i dokładnej analizy skóry. Dopiero na tej podstawie dobieram zabieg - nie odwrotnie.
Pełna pierwsza wizyta, podczas której:
Dla osób, które chcą najpierw porozmawiać - omówimy problem, przeanalizuję dotychczasową pielęgnację i zaproponuję ścieżkę zabiegową. Dobre rozwiązanie, jeśli nie mieszkasz w okolicy albo zaczynasz od uporządkowania kosmetyczki.
Ceny znajdziesz w zakładce Cennik. Przejdź do cennika
Nie pracuję „na nazwach zabiegów”, tylko na problemie skóry. Ten sam preparat może zadziałać świetnie u jednej osoby i pogorszyć stan skóry u innej - dlatego każdy protokół ustalam indywidualnie.
Poniżej znajdziesz zabiegi pogrupowane według problemu skórnego. Jeśli nie wiesz, do której grupy należysz - zacznij od pierwszej wizyty.
Jeśli to Twój problem, poznasz go po tym, że: skóra świeci się już po południu, masz zaskórniki na nosie i brodzie, wykwity wracają w tych samych miejscach, a po dwudziestce doszedł do tego trądzik na linii żuchwy, który nasila się przed miesiączką.
Trądzik młodzieńczy i dojrzały wyglądają podobnie, ale mają inne podłoże. U nastolatków pracuję głównie z nadprodukcją sebum i zatkanymi ujściami gruczołów. U dorosłych dochodzi stan zapalny, wpływ hormonów, stresu i - bardzo często - przesuszenie skóry agresywnymi kosmetykami. Dlatego protokół dla 16-latka i dla 35-latki wygląda inaczej.
Najpierw wyciszam stan zapalny i odbudowuję barierę ochronną. Dopiero potem wchodzę w złuszczanie i regulację sebum. Odwrotna kolejność - czyli mocny peeling na podrażnioną skórę - to najczęstszy powód, dla którego trądzik się zaostrza. Równolegle porządkujemy pielęgnację domową, bo to ona odpowiada za większość efektu.
Mniej nowych wykwitów i szybsze gojenie istniejących, mniej świecenia się skóry w ciągu dnia, węższe pory, stopniowe rozjaśnienie blizn/przebarwień potrądzikowych. Pierwsza poprawa zwykle po 2-3 zabiegach - pod warunkiem konsekwentnej pielęgnacji domowej i stosowania się do zaleceń.
Kiedy odsyłam do dermatologa: przy trądziku guzkowo-torbielowatym, rozległych zmianach ropnych i gdy problem ma podłoże hormonalne wymagające leczenia. Kosmetologia jest wtedy wsparciem, nie zamiennikiem.
Jeśli to Twój problem, poznasz go po tym, że: twarz czerwienieje po gorącej herbacie, kieliszku wina, mrozie albo bez żadnego powodu; na policzkach i skrzydełkach nosa widać pęknięte naczynka; skóra piecze i szczypie po kosmetykach, które innym nie przeszkadzają.
To dwa różne stany, często występujące razem. Skóra naczyniowa to słabsza ściana naczyń i skłonność do rumienia. Trądzik różowaty to już przewlekły stan zapalny - do rumienia dołączają grudki i krostki, a skóra reaguje nieprzewidywalnie.
Tu obowiązuje zasada: jak najmniej bodźców, jak najwięcej wyciszania. Żadnego mocnego złuszczania, żadnego rozgrzewania, żadnego mechanicznego oczyszczania. Celem jest wzmocnienie naczyń i odbudowa bariery, żeby skóra przestała reagować na wszystko. Równolegle ustalamy, co zaostrza objawy - u większości osób lista czynników jest krótka i da się nią zarządzać.
Słabszy i krócej utrzymujący się rumień, mniej uczucia pieczenia, lepsza tolerancja kosmetyków i czynników zewnętrznych. Istniejących, trwale poszerzonych naczynek nie usuniemy zabiegami kosmetologii białej, do tego potrzebny jest zabieg zamykania naczyń dostępny również w gabinecie.
Jeśli to Twój problem, poznasz go po tym, że: po każdym lecie plamy na czole i policzkach są ciemniejsze; po wypryskach zostają brązowe ślady, które nie schodzą miesiącami; cera wygląda na „brudną” mimo że jest czysta; podkład nie wyrównuje już kolorytu.
Przebarwienia dzielą się na kilka typów i każdy wymaga innego podejścia. Melasma związana z hormonami zachowuje się inaczej niż plamy posłoneczne czy ślady potrądzikowe. Zanim zacznę rozjaśniać, ustalam, z czym mam do czynienia - przy melasmie źle dobrany zabieg potrafi pogłębić problem.
Terapia przebarwień stoi na trzech nogach: hamowanie powstawania nowego barwnika, usuwanie tego, który już jest, i bezwzględna fotoprotekcja. Bez codziennego filtru SPF 50 każdy zabieg jest wyrzuceniem pieniędzy - mówię to wprost na pierwszej wizycie. Większość terapii rozjaśniających prowadzę jesienią i zimą.
Stopniowe rozjaśnienie plam i wyrównanie kolorytu, więcej blasku, mniej widoczne ślady potrądzikowe. To najwolniejsza z terapii - pierwsze realne efekty po 3-4 zabiegach, pełny po serii. Przebarwienia mają też skłonność do nawrotów, dlatego po serii zostaje pielęgnacja podtrzymująca.
Jeśli to Twój problem, poznasz go po tym, że: skóra ściąga po umyciu, szczypie po kremie, który kupiłaś z dobrej rekomendacji; makijaż łapie się na suchych płatkach; masz wrażenie, że żaden kosmetyk nie działa, a kosmetyczka pęka w szwach.
Skóra wrażliwa to typ, z którym się rodzisz. Skóra podrażniona i odwodniona to stan - najczęściej skutek nadmiaru kwasów, retinolu, szczotek i peelingów albo po prostu zbyt wielu produktów naraz. To właśnie tu tkwi przyczyna większości problemów, z którymi przychodzicie „na trądzik” albo „na zmarszczki”.
Zaczynam od odstawienia tego, co szkodzi, i odbudowy bariery hydrolipidowej. Przez pierwsze tygodnie celowo nie robię nic agresywnego - żadnych kwasów, żadnych nakłuć. Dopiero skóra ze sprawną barierą jest w stanie skorzystać z mocniejszych zabiegów. To często najkrótsza droga do celu, choć na początku wygląda na najwolniejszą.
Koniec uczucia ściągnięcia i pieczenia, mniej zaczerwienień, skóra przestaje reagować na każdą zmianę pogody i kosmetyku. Komfort wraca zwykle po 2-3 zabiegach; pełna odbudowa bariery zajmuje około 6-8 tygodni.
Jeśli to Twój problem, poznasz go po tym, że: owal twarzy przestał być wyraźny, zmarszczki widać już bez mimiki, skóra jest cieńsza i mniej sprężysta, a rano odbicia po pościeli schodzą dłużej niż kiedyś.
Po trzydziestce produkcja kolagenu spada o około 1% rocznie, a w okresie menopauzy proces wyraźnie przyspiesza. Kremy pracują na powierzchni - żeby odbudować strukturę, trzeba dotrzeć głębiej i pobudzić skórę do pracy.
Łączę dwa kierunki: stymulację kolagenu i elastyny oraz odbudowę nawilżenia i objętości. Jeden zabieg nie załatwia sprawy - najlepsze efekty daje plan rozłożony na kilka miesięcy, w którym mocniejsze zabiegi przeplatam pielęgnacyjnymi. Dobieram intensywność do wieku, grubości skóry i tego, ile czasu możesz poświęcić na regenerację.
Wyraźniejszy owal twarzy, gęstsza i bardziej sprężysta skóra, spłycone zmarszczki, równiejszy koloryt. Przy radiofrekwencji mikroigłowej pełny efekt przebudowy kolagenu buduje się przez 3-6 miesięcy po serii - skóra poprawia się jeszcze długo po ostatnim zabiegu.
Jeśli to Twój problem, poznasz go po tym, że: w bocznym świetle widać wgłębienia po trądziku, pory na policzkach są wyraźnie rozszerzone, skóra w dotyku jest nierówna, a rozstępy po ciąży lub po szybkim przyroście masy nie zblednęły same.
Blizna to tkanka o innej strukturze niż zdrowa skóra - żaden krem jej nie przebuduje. Potrzebny jest kontrolowany bodziec, który zmusi skórę do wytworzenia nowego kolagenu w tym konkretnym miejscu.
Stawiam na mikronakłucia - to jedyna metoda dostępna w gabinecie kosmetologicznym, która realnie przebudowuje tkankę, a nie tylko ją maskuje. Przy głębokich bliznach sięgam po radiofrekwencję mikroigłową, przy płytszych - po mezoterapię. Blizny świeże, jeszcze czerwone, reagują lepiej niż kilkuletnie, ale i te starsze da się wyraźnie spłycić.
Spłycenie blizn i rozstępów, gładsza skóra w dotyku, węższe pory, bardziej jednolity koloryt. Mówię wprost: blizn nie usuwa się całkowicie. Realny cel to zmniejszenie ich widoczności o 40-70% przy pełnej serii - i to zwykle wystarcza, żeby przestały zwracać uwagę.
W ciąży skóra potrafi zaskoczyć: wraca trądzik, pojawiają się przebarwienia na czole i policzkach, rośnie wrażliwość, a większość dotychczasowych kosmetyków trafia na półkę. Jednocześnie większość gabinetów mówi po prostu „nie”.
Mam osobny protokół dla kobiet w ciąży i karmiących, oparty wyłącznie na składnikach i metodach bezpiecznych w tym okresie. Pracuję na nawilżaniu, koję i oczyszczaniu - bez retinoidu, bez mocnych kwasów, bez nakłuwania skóry i bez fal radiowych. Przed zabiegiem zawsze pytam o przebieg ciąży i ewentualne zalecenia lekarza.
Przebarwienia ciążowe (melasma) często bledną samoistnie w ciągu kilku miesięcy po porodzie - nie warto atakować ich mocnymi zabiegami zbyt wcześnie. Terapię rozjaśniającą planujemy po zakończeniu karmienia. Rozstępy najlepiej reagują w fazie, gdy są jeszcze czerwone - do tej pracy wracamy po porodzie.
Czas na zabieg: najlepiej po pierwszym trymestrze, przy dobrym samopoczuciu i braku przeciwwskazań od lekarza prowadzącego.
Leczenie onkologiczne zmienia skórę szybko i gwałtownie: pojawia się suchość, ściąganie, świąd, nadwrażliwość, zmiany w obrębie paznokci i włosów, czasem odczyny po radioterapii. W tym samym czasie większość gabinetów odmawia wykonania jakiegokolwiek zabiegu - najczęściej z niewiedzy.
Onkokosmetologia to osobna dziedzina z własnymi zasadami. Nie chodzi w niej o efekt wizualny, tylko o komfort skóry i poczucie, że ktoś się nią zajmuje.
Każdą ścieżkę zaczynam od osobnej, dłuższej konsultacji onkokosmetologicznej: etap leczenia, przyjmowane leki, przebyte zabiegi, aktualny stan skóry i to, na czym najbardziej Ci zależy. Nie wykonuję zabiegów bez wiedzy i zgody lekarza prowadzącego. Pracuję wyłącznie metodami nieinwazyjnymi, na preparatach dopuszczonych dla pacjentów onkologicznych.
Mniej suchości, świądu i dyskomfortu, skóra lepiej zniesie kolejne cykle leczenia, a po jego zakończeniu szybciej wróci do formy. To opieka towarzysząca leczeniu - nie zastępuje terapii onkologicznej i nie wpływa na jej przebieg.
Zanim przyjdziesz: weź listę przyjmowanych leków i, jeśli masz, zalecenia od swojego lekarza. Jeśli coś budzi wątpliwości, kontaktuję się z Tobą przed wizytą.
Konkretna pielęgnacja. Widoczny efekt. Zero zbędnych procedur.
Męska skóra jest grubsza, mocniej przetworzona i codziennie drażniona goleniem. Stąd inne problemy: wrastające włoski, podrażnienia po maszynce, zaskórniki, świecenie się czoła i nosa, rumień. Nie musisz znać się na zabiegach - powiedz, co Ci przeszkadza, resztę biorę na siebie.
Oczyszczanie wodorowe przed ważnym spotkaniem, radiofrekwencja mikroigłowa przy bliznach potrądzikowych i utracie konturu, terapia na naczynka i uporczywe zaczerwienienie twarzy.
Jak to wygląda: krótka, rzeczowa rozmowa, zabieg bez długiego wstępu, jasne zalecenia na wyjściu. Dyskretnie i bez ściemniania o „cudownych efektach”.
Jeśli to Twój problem, poznasz go po tym, że: waga stoi w miejscu, a obwód nie; cellulit widać nawet przy dobrym oświetleniu; skóra na udach i brzuchu straciła napięcie po chudnięciu lub po ciąży.
Zabiegi na ciało nie zastępują diety i ruchu - i nie będę Cię przekonywać, że jest inaczej. Działają tam, gdzie dieta i trening nie sięgają: na lokalne, oporne nagromadzenie tkanki tłuszczowej, na wiotkość skóry i na strukturę tkanki.
Brzuch i boczki, uda przód, uda tył i pośladki, ramiona. Możliwe łączenie partii w ramach jednej wizyty - pełna konfiguracja i ceny w zakładce Cennik.
Zmniejszenie obwodu w pracowanej partii, gładsza i jędrniejsza skóra, mniej widoczny cellulit. Efekt jest mierzalny centymetrem, nie wagą - dlatego obwód mierzymy przed pierwszym i po ostatnim zabiegu.
Zalecana seria: 6-10 zabiegów, 1-2 razy w tygodniu. Konieczne nawodnienie i ruch między zabiegami - bez tego rozbita tkanka nie zostanie usunięta z organizmu.